Zderzenie pokoleń – prof. dr hab. Elżbieta Kuta na lekcji w SP 32 w Krakowie 29 stycznia 2026 – co to spotkanie zmieniło w sercach i myślach uczniów?
Ilu młodych ludzi podczas lekcji o II wojnie światowej ma możliwość dotknięcia kawałka oryginalnego obozowego pasiaka? Ilu – patrzenia na oryginalny list więźniarki i odczytania drobnych, równiutko zapisanych literek zapewniających męża o miłości i tęsknocie? Ilu – wysłuchania relacji pośredniego świadka historii i… zadawania pytań?
Tym świadkiem była prof. Elżbieta Kuta, córka Jadwigi Kuty – więźniarki obozu Ravensbrück.Refleksje młodzieży oscylowały wokół pytań: – Czego nauczyło mnie spotkanie z córką więźniarki? Dlaczego musimy pamiętać?
– „W Ravensbrück rodziła się solidarność, przyjaźń i cicha walka o godność. To pokazuje, że nawet w najbardziej okrutnych warunkach człowiek potrafi zachować moralność i empatię wobec innych. Jednak nam w dzisiejszych czasach tego brakuje, dlatego jedną z wielu rzeczy, których nauczyło mnie to spotkanie, jest darzenie ludzi większą empatią oraz wzajemna pomoc w rzeczach chociażby najdrobniejszych” – Angelika.
– „ Opowieść prof. Elżbiety Kuty uświadomiła mi, że powinnam być wdzięczna za to, w jakich czasach żyję. Jeszcze niecałe sto lat temu dziewczyny w moim wieku były torturowane i zabijane. (…) W dzisiejszych czasach młodzież nie chce się uczyć. Czy jesteśmy zatem w stanie wyobrazić sobie, że będąc w obozie koncentracyjnym przejmujemy się nauką? To powód, dla którego podziwiam więźniarki. (…) Bylibyście na tyle odważni, żeby ryzykować swoje życie dla nauki? Dla dzisiejszej młodzieży jest to niewiarygodne, że więźniarki chciały się kształcić z własnej woli, w takich warunkach, kosztem swojego życia” – Marysia.
– „Jedna z historii najbardziej zapadła mi w pamięć, była o nauczaniu. Z początku temat wydaje się łatwy – bierzesz zeszyt, długopis i zapisujesz to, co powie nauczyciel. Jednak w obozie koncentracyjnym to tak nie wyglądało, gdyż nie licząc kilku godzin snu, więźniarki nie miały w ogóle czasu dla siebie. Z tego powodu jak niby miały uczyć się matematyki lub astronomii? Chodziło tam o to, że nauczycielka kilku uczennicom przy każdej możliwej okazji rysowała na piasku np. wzór matematyczny. Karolina Lanckorońska – wykładowczyni historii sztuki, była w stanie wszystkim tak opowiedzieć szczegóły obrazu, że dało się go sobie wyobrazić. Te historie uczą nas, że nawet, gdy nam się już nic nie chce, to wystarczy, że przypomnimy sobie te więźniarki, które wybrały naukę ponad swoje życie…” – Kacper.
– Tajne nauczanie w obozie? To było niezwykłe, że ludzie w takiej złej sytuacji chcieli się uczyć. Więźniarki mówiły: – A ja właśnie chcę wiedzieć jak najwięcej przed śmiercią.” – Jurek.
– „Spotkanie zainteresowało mnie bardzo. Mama Elżbiety Kuty była w obozie ponad pięć lat! W takich warunkach! Nie wiem kto by to wytrzymał, patrząc na obecne czasy, gdzie wszyscy mają, co chcą.” – Tymek.
– „To dla nas przestroga. Wiemy, że ludzie nie rodzą się brutalni. Każdy kształtuje swoje cechy charakteru pod wpływem okoliczności. (…) Musimy pamiętać, aby mieć wiarę i nadzieję w trudnych chwilach. Żeby nie bać się sprzeciwu” – Marysia.
– Pani profesor uświadomiła nam, że w trudnych chwilach można wybrać jedną z dwóch dróg – walczyć lub poddać się. (…) Wszystkie te przykłady, kobiety i sytuacje uczą nas tego, że nie możemy zapomnieć, bo „jeżeli echo ich głosów zamilknie – zginiemy”. Musimy pamiętać, by historia się nie powtórzyła” – Lidia.
Ewa Bugno
Moje refleksje
Stałam naprzeciw uczennic i uczniów niepewna – patrzyliśmy na siebie – co Oni myśleli nie wiem. Ja z niepokojem patrzyłam na Ich twarze niektóre poważne, inne z lekkim uśmiechem, z zaciekawieniem. Ja – niepewna jak opowiedzieć współczesnej młodzieży, oswojonej z okrucieństwem w oglądanych filmach, z powszechnym hejtem, o niemieckim obozie koncentracyjnym dla kobiet Ravensbrück?
Zaskoczenie chyba obu stron – Oni słuchali, pisali notatki, zadawali pytania, nie uciekali wzrokiem w przestrzeń, nie widać było znudzenia na Ich twarzach. Ja – coraz bardziej zdziwiona, że ten temat Ich zainteresował, że może zrozumieli ważne przesłania, że zapamiętają słowa, może niektóre myśli, nazwiska, liczby ofiar…To były trzy godziny nie wykładu, ale w pewnym sensie rozmów o okrucieństwie wojny, o postawach więźniarek, o wartościach, które wyznawały, o poświęceniu, wyborach w życiu.
Jeżeli zachowają w pamięci tę „opowieść”, jeżeli będą mieli potrzebę opowiedzieć o tym swoim rówieśnikom, rodzicom, to One – te dzielne kobiety-dziewczyny z KL Ravensbrück nie będą zapomniane.
Zapamiętali i zrozumieli – czytając wypracowania uczniów po tym spotkaniu uwierzyłam, że to ma głęboki sens, że to jest nasza, pośrednich świadków, powinność przekazywać młodzieży, w pewnym sensie uczyć na nowo o człowieczeństwie, o moralności, o poszukiwaniu sensu życia i wyborze własnej drogi.
Pani dr Wanda Półtawska, więźniarka tego obozu i ofiara eksperymentów pseudomedycznych pisała: „Ostatnie dziesiątki lat pokazują degradację ludzkości, także Polski, oszałamiający rozwój techniki fascynuje młodzież i materia swoim rozwojem technicznym zasłania wartości ogólnoludzkie, duchowe. Człowiek współczesny, zafascynowany osiągnięciami techniki, nie zauważa etyki. […] stworzenia takiej elity narodu, która przywróci właściwe pojęcie człowieka i ojczyzny ̶ świadomość, że człowiek „nie samym chlebem żyje”, zwróci uwagę na naukę wielkiego Polaka, świętego Jana Pawła II, który nauczał, że „każdy musi mieć swoje Westerplatte”, i że „człowiek nie może żyć bez uniesień”. Chodzi o to, żeby naród, który od wieków walczy o swego ducha, odzyskał świadomość swej własnej wartości, a obóz w Ravensbrück jest jak współczesne ogniwo w historii narodu”
Po tym spotkaniu z uczniami zaczynam wierzyć, że to będzie z Nimi z Nauczycielami i z nami możliwe.
Elżbieta Kuta. Kraków, 31.01.2016
Esej Angeliki Zębali – Świadectwo, które zobowiązuje – czego nauczyło mnie spotkanie z córką więźniarki obozu: pdf do pobrania
fotografie autorstwa Ewy Bugno

